Jak pokonać jachtem pochylnie

Zacznijmy od tego, że pięć pochylni, nieco różni się od siebie, co prawda tylko szczegółami, aczkolwiek z punktu widzenia wodniaków, ważnymi. Najpierw jednak urządzeniach pochylni i ich nazewnictwie.

Pochylnia to zespół budowli hydrotechnicznych, na które składają się:

  • Urządzenia do przeciągania jednostek pływających (wozy transportowe na kołach poruszające się po szynach)
  • Filar kół linowych (górny i dolny)
  • Budynek maszynowni z kołem wodnym (w Całunach z turbiną)
  • Kanał obiegowy i rurociągi (transportujące wodę napędzającą mechanizmy pochylni)

Głównym i najważniejszym dla wodniaków elementem pochylni są dwa wozy transportowe, umieszczone na dwóch równoległych torowiskach. Jeden na górnym stanowisku, drugi na dolnym. Przeciągane są za pomocą stalowych lin i mijają się w połowie długości pochylni. Na wozach tych transportowane są statki, jachty - mieczowe i balastowe, motorówki i kajaki.

Każdy wóz zbudowany jest podobnie - dół wózka składa się z drewnianych belek, pomiędzy którymi są przerwy około 60-80 cm. Oba boki wózka, to stalowe, kratownicowe ściany ale uwaga! ich wzmocnienia nie są pionowe, tylko skośne. Na górze każdej z nich jest pomost z barierką i drabinkami, umożliwiającymi zejście na ziemię. Na pomoście jest gong, w który uderzamy młotkiem dając sygnał że jesteśmy gotowi do jazdy oraz hamulec ręczny, który może być używany w razie awarii pochylni. Takie sytuacje już się zdarzały.

Prędkość wozu na pochylni jest minimalna i wynosi od 1,5 do 2,5 km na godzinę i jest znacznie niższa od „oryginalnej”. Zaraz po wybudowaniu pochylni wozy poruszały się z prędkością 5,4 km na godzinę. Średni czas przejazdu przez pochylnię jest uzależniony od różnicy wysokości, długości torowiska pochylni i typu przeciąganej jednostki i wynosi (łącznie z osadzaniem jednostek na wózkach) od 15 do 30 minut. Przejście przez wszystkie pochylnie zajmuje około dwóch godzin, ale czas ten może być znacznie wydłużony, jeśli przy którejś pochylni będziemy musieli przepuszczać statki (płynące „gęsiego”, nawet trzy lub cztery).


Standardowy brzeg kanału przed pochylniami


Umocnione nabrzeże Kanału przy Pochylni Buczyniec (od strony Miłomłyna) - fot. Łukasz Bellwon


Wjeżdżamy na wózek
Wszystkim płynącym pochylniami po raz pierwszy, polecam zacumowanie i obejrzenie z lądu całej przeprawy. Mimo pozornej prostoty całej operacji, diabeł tkwi w szczegółach.

Jeśli mamy szczęście i nie musimy przepuszczać mających pierwszeństwo statków białej floty, wpływamy na zatopiony w wodzie wózek. A właściwie wpływamy pomiędzy dwa, wystające z wody pomosty, bo tylko tyle na razie widzimy.

Manewry przeprowadzamy z minimalną prędkością. Przeszkadzają nam w tym momencie wyloty kanałów obiegowych, które odprowadzają wodę napędzającą koło zamachowe pochylni. Wylot owych kanałów znajdują się w pobliżu wózków. Powstający przez to silny poprzeczny prąd wody może utrudnić sterowanie i spowodować boczny dryf. Zdenerwowanie na samym początku przeprawy murowane, więc by tego uniknąć, lepiej weźmy to pod uwagę. Dotyczy to przede wszystkim pochylni Jelonki czwartej od Ostrody i drugiej od Elblaga.W miarę możliwości starajmy się wchodzić na prawy wózek patrząc od dołu lub lewy od góry.

Ustawienie jachtu na wózku pochylni jest uzależnione od liczby jachtów. Maksymalnie mogą wpłynąć na wózek trzy średniej długości jachty (do 6,5-7 metrów) lub dwa większe (8 metrów). Statki przeprawiają się pojedynczo.

Przy ustawianiu jachtu należy wziąć pod uwagę, że wózek jest dłuższy, niż widoczne nad wodą pomosty. Czyli dół wózka - złożony z drewnianych belek (na których osiadają dna naszych jachtów) wystaje na około 1,5 metra z przodu i z tyłu wózka. Ma to znaczenie, jeśli na wózek wchodzi maksymalna liczba 3 jachtów. Ustawiamy się zwykle następująco: pierwszy jacht wpływa i cumuje do prawego pomostu, „wychylając” dziób o wspomniane 1,5 metra dalej niż pomost, środkowy jacht cumuje z drugiej strony wózka, do lewego pomostu a ostatni jacht znowu do prawego pomostu, z rufą wystającą z tyłu wózka. Czasami jachty nieco „zachodzą” na siebie.

Kiedy już nasz jacht wpłynie na wóz transportowy, na pomost wychodzi dwuosobowy desant. Jedna osoba do szpringu dziobowego, druga osoba do szpringu rufowego. Są również zwolennicy ustawiania jachtu na cumach - jednak gdy jacht „wystaje” za pomost nie jest to możliwe.

Podnosimy całkowicie miecz, płetwę sterową i wyjmujemy z wody silnik. Sprawdzamy umocowanie masztu na podporze, bo podczas przechylenia na wozku moze wyskoczyc. Zamykamy wszystkie plyny i nie gotujemy na kuchence. Nerwowego pieska wypuszczamy na spacer wzdluz pochylni z wolnym czlonkiem zalogi. Przy okazji zrobi zdjecia.


Jacht balastowy klasy Carter 30 na pochylni o standardowej wysokości ścian bocznych - fot. Ciara, Paweł, Halinka, Marek (zagle.ostroda.pl)


Jacht balastowy klasy Carter 30 na pochylni z wysokimi ścianami bocznymi  (duża różnica poziomu) - fot. Ciara, Paweł, Halinka, Marek (zagle.ostroda.pl)

Jachtem po lądzie

Gdy wózek ruszy, jacht początkowo zostanie „w miejscu” chcąc nam uciec do tyłu, musimy więc przytrzymać go odpowiednim szpringiem lub cumą. Zabezpieczająco okręcamy je wokół barierek ochronnych pomostu, chyba że mamy w załodze jakiegoś Mariusza P...

Jacht płynie razem z wózkiem a po chwili, gdy wózek zaczyna wynurzać się z wody, powoli osiada na wózku - osoby na pomoście muszą wtedy odpowiednio szybko luzować cumy, jak w śluzie. Jeśli zrobią to za szybko - jacht „ucieknie” i może wpaść na inne jachty (lub na przykład zaklinować top masztu o kosz kolejnego jachtu), jeśli zbyt wolno - zawiśniemy na cumach. Pozostała część załogi zostaje na jachcie i będzie odpychać jacht od bocznych ścian wózka, tak, by osiadając na dnie był w miarę równo oparty.
Pamiętamy, że część metalowych wzmocnień ścian bocznych skierowana jest skośnie ku środkowi a widać to dopiero w momencie wynurzania się wózka.

Jacht osiada około dwóch-trzech metrów niżej, tak że osoby siedzące na pomoście pochylni prawie dotykają go nogami Ale uwaga! Na niektórych pochylniach różnica jest dużo większa, (Pochylnia Buczyniec i Caluny) i jacht jest dużo niżej niż pomost, co może nas bardzo zaskoczyć!

Załoga stara się nie poruszać na pokładzie, by nie spowodować „wahnięcia” jachtu. Jacht mieczowy osiada równo, nieco gorzej mają jachty balastowo-mieczowe, gdyż one najbardziej narażone są na „położenie się” na pochylni. Opierają się bowiem na kilu i ukośnych metalowych wzmocnieniach burty wózka. Wystarczy, iż ktoś na pokładzie przejdzie na drugą burtę i... Mnie samemu przytrafiło się to już kilka razy i nie jest to przyjemne uczucie. „Położenie” jachtu to jednak nie tragedia, wraz z wpływaniem wózka na wodę podniesie się (znowu pracujemy cumami!). Oczywiście, przy niefortunnym zbiegu okoliczności laminat może zostać uszkodzony.


Pochylnia Buczyniec - z dwóch jachtów na pochylni pierwszy się "położył" - fot. P. Bartoszyński

W marcu 2011 napisał do mnie pan Ryszard
: Na powyższym zdjęciu figuruje jeden z moich poprzednich jachtów wraz z moją skromna osobą i żoną. To ten jacht, który "się położył" na wózku pochylni, niebiesko biały pokład, nietypowa Sasanka 620 z dość głębokim falszkilem, w którym chował się uchylny metalowy miecz typu scyzoryk. Prostuję podaną w opisie sfotografowanej sytuacji informację, jacht nie położył się, myśmy go z żoną intencjonalnie dziesiątki razy kładli na wózkach. Jacht był do tego zawsze wcześniej przygotowywany, maszt solidnie mocowany, takielunek stały umocowany, pokład sklarowany, wnętrze kabiny przygotowane. Po kilku próbach ze stawianiem tego jachtu na dość wysokim falszkilu na wózkach, okazało się, że właśnie taki sposób przeprawy z kładzeniem jachtu na burcie jest najłatwiejszy, optymalny i w 100 procentach bezpieczny i do wykonania przez 2 osoby. Jacht leżał własciwie nie na burcie a jeszcze na podwodnej części, delikatnie poniżej linii wodnej, przez całe lata właściwie zero zarysowań na oliwskiej twardej antyporostówce. Żadnych uszkodzeń, cały proces przechylania i kładzenia jachtu na bok przebiegał raczej łagodnie i do spokojnego opanowania prze 2 osoby dwiema cumami i widocznym na zdjęciu wiosłem pychówą o dł. 3m.


Jacht który "położył" się na pochylni - fot. Łukasz Bellwon


Motorówka całkowicie wywrócona na pochylni. Podczas wpływania do Kanału sytuację udalo się uratować - fot.  Emil Jarosławski

Niestety, nie wszystkie belki na dnie wózka są „równe”, niektóre wystają ponad poziom. Trafienie taką belką na słabe miejsce w dnie naszego jachtu albo na przykład śrubę silnika, którego nie wyjęliśmy ze studzienki, może spowodować przykre następstwa. Dlatego doświadczeni żeglarze płynący kanałem, mający jachty ze sterem głębinowym czy innymi elementami pod dnem w okolicy rufy, ustawiają się na końcu pochylni, tak by rufa wisiała w powietrzu. Należy jednak uważać, szczególnie jeśli nie mamy doświadczenia! Dlatego właśnie, gdy płyniemy po raz pierwszy, lepiej wcześniej się przyjrzeć...

Po ustawieniu wszystkich jachtów na wózku uderzamy młotkiem w gong i czekamy na pierwsze przejście... Przy piątej pochylni będziemy uważać się już za starych fachowców i będziemy nieco... znudzeni. Gdy wózek dociera do drugiego końca pochylni, operacje z jachtem powtarzamy oczywiście w odwrotnej kolejności.

Odradzam schodzenie z wózka w trakcie przeprawy. Drabinki i elementy zanurzane w wodzie są bardzo śliskie, porośnięte glonami i oblepione roślinnością wodną. Fotografa wysadzamy przed wplynieciem na wozek.

Opłaty za pochylnie
Za przejazd przez wszystkie pięć pochylni (w godz. 07.00-16.00: 5,30 zł, po 16.00: 10,60 zł) płacimy operatorowi przy pierwszej z nich.

Pochylnie czynne są:
przed sezonem, 28 kwietnia-30 czerwca: codziennie 09.00-17.00
w sezonie 01 lipca-31 sierpnia: codziennie 09.00-19.00, poza sezonem: 01-30 września
codziennie 09.00-17.00

Uruchomienie pochylni następuje dla jachtów:
a) w godzinach 10.00, 12.00, 14.00, 16.00, 18.00
b) non-stop w czasie godzin pracy, przy całkowitym napełnieniu wozu transportowego

Awarie na pochylniach
Urządzenia hydrotechniczne na Kanale w większości są oryginalne i funkcjonujące od początku powstania Kanału. W ostatnich dziesięciu latach kilkakrotnie zdarzyły się na pochylniach awarie wyłączające je z eksploatacji na dzień, dwa a raz na ponad tydzień. Natomiast w 2009 roku awarie na pochylniach nastąpiły aż trzykrotnie: 1, 5 i 20 sierpnia. Wszystkie na pochylni Oleśnica. W każdym przypadku ruch na pochylniach był wstrzymany od jednego do kilku dni. W związku z tym planowany (i częściowo już prowadzony) jest kompleksowy remont i rewitalizacja Kanału.

Piotr Salecki (styczeń 2010)