Wisła - Biała Góra

[aktualizacja kwiecień 2019: żółte boje nie są wystawione]

Na Wisłę w Białej Górze wypływają załogi wielu jednostek typu hausboot (barka motorowa), które opływają tytułową Pętlę Żuławską. O ile jednak Szkarpawa, Wisłą Królewiecka czy Nogat to rzeki z minimalnym prądem, żeglowne zazwyczaj na całej szerokości, a największszym utrudnieniem jest pływająca roślinność wodna, o tyle Wisła jest rzeką
stawiającą sternikom większe wymogi, trudniejszą w nawigowaniu. Dumna nazwa "ostatnia dzika rzeka Europy" oznacza dla wodniaków brak uregulowania liczne płycizny i przemiały, meandrowanie rzeki, częste zmiany nurtu za którymi nie nadąża oznakowanie brzegowe. Niewielki ruch turystyczny to również brak infrastruktury dla wodniaków.

Co odróżnia Wisłę od pozostałych rzek Pętli Żuławskiej?

  • silny prąd, który sprawia problem przy manewrowaniu, np. podchodzeniu do pomostu;
  • zmienny poziom wody, co może powodować problem np. w czasie noclegu "na dziko", kiedy spadnie poziom wody i utkniemy na piasku. Z kolei przy wysokim stanie wody śluzy Biała Góra, Gdańska Głowa i Przegalina są czasowo zamknięte;
  • zafalowanie które występuje zwłaszcza przy wiatrach wiejących przeciwnie do prądu rzeki, przy silnym wietrze potrafią się wytworzyć nawet metrowe fale;
  • ostrogi regulacyjne, z których część jest zatopiona, w dodatku część podtopionych ostróg oznakowana jest niezgodnie z przepisami (ma to ulec zmianie w 2019 roku);
  • odmienne oznakowanie (nie ma boi tylko oznakowanie brzegowe wskazujące przy którym brzegu rzeki przechodzi nurt);
  • meandrowanie rzeki, które wymusza omijanie rozległych płycizn zwłaszcza na odcinku Biała Góra-Tczew;
  • na odcinku Biała Góra-Przekop Wisły tylko dwie przystanie przystosowane dla wodniaków - w Białej Górze (już na Nogacie) i w Tczewie, oprócz tego port w Świbnie bez infrastruktury sanitarnej i zaplecza;
Im bliżej ujścia do morza, tym żegluje się Wisłą łatwiej. Wypływając na rzekę w Białej Górze musimy ściśle stosować się do oznakowania, inaczej utkniemy na rozległej piaszczystej łasze. Szlak żeglowny często przechodzi z lewego na prawy brzeg i odwrotnie, ponieważ Wisła meandruje. Liczne podtopione ostrogi regulacyjne stanowią poważne zagrożenie, dlatego oznakowania "szlak żeglowny przy lewym brzegu" - zielony romb, czy "szlak żeglowny przy prawym brzegu" - czerwony kwadrat nie należy traktować dosłownie i utrzymywać od tego brzegu bezpieczny dystans. Dopiero od Kiezmarka (śluza Gdańska Głowa) możemy bezpiecznie płynąć całą szerokością rzeki. Tu również kończy się oznakowanie brzegowe. W jej dolnym odcinku przeszkodą mogą byc dryfujące sieci, które zajmują prawie całą szerokość rzeki. Zazwyczaj w ich pobliżu pływają też rybacy.


Oznakowanie nawigacyjne i Wisła w okolicy Białej Góry

Oznakowanie nawigacyjne na polskich drogach wodnych zgodne jest z międzynarodowym systemem IALA. Na śródlądziu stosuje się system oznakowania bocznego. W zestawie znaków nawigacyjnych nie znajdziemy jednak żółtych boi. Żółte boje stosowane są zgodnie z przepisami jako dodatkowe oznakowanie statków stojących na kotwicy, których kotwice mogą zagrażać bezpieczeństwu żeglugi (np. pogłębiarki). Żółte boje wyznaczają również granice kąpielisk dla osób umiejących pływać. Co jednak oznaczają żółte boje wystawione na Wiśle? Okazuje się, że ostrzegają przed groźnym niebezpieczeństwem!


Według przepisów przeszkody na szlaku wodnym według oznakowania bocznego IALA na śródlądziu oznakowywane są zielonym trójkątem (przeszkoda NA lewym brzegu), czerwonym trójkątem (przeszkoda NA prawym brzegu), tyką w zielono-białe pasy (przeszkoda PRZY lewym brzegu), tyką w czerwono-białe pasy (przeszkoda PRZY prawym brzegu) lub trójkątem zielonym i czerwonym (przeszkoda na środku szlaku wodnego).

Na Wiśle jednak dla oznaczenia groźnego niebezpieczeństwa - krańców podtopionych ostróg regulacyjnych - wybrano zwyczajne żółte boje. Przeciętnemu wodniakowi nie zwiastują jednak niebezpieczeństwa. Ot, porzucone i zapomniane przez załogę pogłębiarki oznakowanie liny kotwicznej...
Bo zgodnie z przepisami, żółte boje to
dodatkowe oznakowanie statków stojących na kotwicy, których kotwice mogą zagrażać bezpieczeństwu żeglugi (np. pogłębiarki). Żółte boje wyznaczają również granice kąpielisk dla osób umiejących pływać.

Jedna z głównych bohaterek artykułu - fot. Piotr Salecki (czerwiec 2018)

Nic więc dziwnego, że takie oznakowanie przepływający wodniacy mogą zignorować, przepływając od dowolnej stropny. Może się to skończyć najechaniem na resztki podwodnej ostrogi i uszkodzeniem kadłuba. Takie wypadki już się zdarzały, o czym informują nasz portal przedstawiciele firm czarterujących barki motorowe. Trudno zresztą winić sterników, że zignorowali jakieś tam żółte boje, bo nie znajdą ich jako znaku w żadnej locji, w żadnym przewodniku o drogach wodnych po Pętli Żuławskiej. Nie ma ich oczywiście również na żadnej naklejce, która często wywieszona w sterówce stanowi dla prowadzącego "ściągawkę" z podstawowym zestawem znaków żeglugowych.

Jeśli do tego dodam, że żółte boje - oznaczają krańce zatopionych ostróg raz na prawym, a raz na lewym brzegu, że silny prąd potrafi je znacznie przesunąć, a dodatkowo ze względu na swój poręczny kształt padają łupem "potrzebujących" - znacznie powiększa to dezorientację i zagrożenie bezpieczeństwa żeglugi na szlaku wodnym. Zresztą owi "potrzebujący" mogą być przekonani, iż wcale nie kradną oznakowania nawigacyjnego, tylko... znaleźli i zabierają boję, porzuconą przez załogę pogłębiarki... Jeden z fachowców od gospodarki wodnej bardzo w to powątpiewał i próbował rozwiać moje złudzenia, tłumacząc, że wyciągnięcie takiej boi nie jest ani proste, ani łatwe, wymaga użycia żurawika i siły kilku osób, więc zapewne żółte boje nie padają łupem przypadkowych wodniaków. To jednak żadne usprawiedliwienie dla złego oznakowania.


Kiedy kierujemy się na znaki brzegowe, płynąc z jednego brzegu rzeki na drugi - po drodze możemy wpłynąć na zatopioną ostrogę, oznakowaną żółtą boją - fot. Piotr Salecki (czerwiec 2018)

Dodatkowym problemem, który nie został jeszcze poruszony w tym artykule, jest wadliwe usytuowanie niektórych znaków brzegowych, zwłaszcza oznaczających przejście z jednego na drugi brzeg. W okolicy Białej Góry kierując się na znak brzegowy - co najmniej w jednym przypadku na lewym brzegu - płyniemy wprost na kraniec zatopionej ostrogi. Jest ona oznaczona żółtą boją, ale w tym miejscu często znosi ją prąd. W maju doświadczyłem tego osobiście, gdy owa żółta boja zdryfowała praktycznie na środek rzeki i długą chwilę się zastanawiałem, z której strony ją minąć.

Jeśli do tego dodamy piaszczystą łachę, zlokalizowaną na środku rzeki, kilkaset metrów za połączeniem Nogatu z Wisłą, to robi się mały galimatias. Łacha ta znika przy nieco wyższych stanach wody - i wtedy bardzo łatwo utknąć tam na mieliźnie. Oczywiście łacha ta nie jest w żaden sposób oznakowana. Wystawienie takiego oznakowania również postuluję, jako bardzo potrzebne.

Obecnie na dolnej Wiśle, zwłaszcza w okolicach Białej Góry mamy do czynienia z sytuacją niebezpieczną dla wodniaków. Jest wystawione nieformalne, niezgodne z przepisami  oznakowanie, które myli sterników. Gdyby jeszcze - na przykład na przystaniach w Tczewie, na śluzie w Białej Górze - umieszczono duże tablice informujące o niebezpieczeństwie i nietypowym sposobie jego oznakowania - mógłbym to zrozumieć, jako tymczasowe rozwiązanie problemu. Niestety, obsługa śluzy w Białej Górze, Przegalinie czy Gdańskiej Głowie takich informacji wodniakom nie przekazuje - zapewne dlatego, że po prostu pracownicy śluz nie zostali na ten temat poinstruowani i nikt nie przekazał im odpowiedniej wiedzy. Nikt nic nie wie o żółtych bojach na przystaniach na szlaku (z niewielkimi wyjątkami). Najwyższy czas to zmienić. Ale będzie to i tak rozwiązanie doraźne, tymczasowe, bo docelowym i jedynym sensownym rozwiązaniem problemu jest wystawienie zgodnego z przepisami oznakowania nawigacyjnego. Zamiana żółtych boi na boje czerwone i zielone - które wskażą wodniakom szlak.

Klasyczne oznakowanie szlaku wodnego na brzegu Wisły - fot. Piotr Salecki (czerwiec 2018)

To właśnie przez tą piaszczystą łachę oznakowanie tuż po wyjściu z Nogatu kieruje nas na lewy brzeg Wisły - fot. Piotr Salecki (czerwiec 2018)

Zielony trójkąt oznacza niebezpieczeństwo na lewym brzegu. Takie usytuowanie znaku, odnoszącego się do lewego brzegu Nogatu, ale na styku z prawym brzegiem Wisły - jest dla wielu mylące - fot. Piotr Salecki (czerwiec 2018)

Czy można coś na to wszystko poradzić? Lata temu, kiedy na Wiśle była całodobowa żegluga, co wieczór strażnicy wodni wypływali łodziami wiosłowymi i zapalali naftowe lampy na bojach. Dzisiaj żeglujemy tylko w dzień, oznakowanie jest dzienne. Podsuwam więc pomysł. Sytuację rozwiązałaby zwykła łódź wiosłowa z silnikiem przyczepnym, wypływająca raz dziennie, o godzinie 19.00 z Białej Góry - na przykład z pracownikiem, który skończył obsługiwać śluzę. Oczywiście, za dodatkowym wynagrodzeniem. W ten sposób oznakowanie byłoby codziennie kontrolowane, co zapobiegłoby dryfowaniu boi. W przypadku przesunięcia się piaszczystych łach i zmiany ukształtowania nurtu - łatwo byłoby na bieżąco skorygować ustawienie znaków brzegowych i boi. Trzeba jak najszybciej zamienić żółte boje na czerwone bakeny i zielone stożki. Ostatecznie, jeśli w magazynie brak takich boi, to przecież można przemalować te nieszczęsne żółte na czerwone lub zielone - stosownie do potrzeb! I już będzie bardziej bezpiecznie, klarownie! Wierzę, że odpowiednie służby są w stanie tak zorganizować swoją pracę, aby wystawić zgodne z prawem oznakowanie i zabezpieczyć jego stały nadzór i kontrolę.

Obecne oznakowanie jak i moje propozycje zmian przedstawiłem w infografikach.
Piotr Salecki

Aby obejrzeć mapkę w powiększeniu kliknij na mapkę lub tutaj

Aby obejrzeć mapkę w powiększeniu kliknij na mapkę lub tutaj
Oznakowanie stan obecny
1
- Zielony trójkąt pokazujący miejsce niebezpieczne na Nogacie ustawiony jest na brzegu Wisły. konieczne jest jego przesunięcie, gdyż myli to sterników.
2 - Ostroga Nogatu nie jest oznakowana. W ostrodze są liczne uszkodzenia.
3 - Częściowo zatopiona ostroga oznakowana jest żółtą boją, która często dryfuje...
3a ... a znaki brzegowe w tym miejscu powodują, że kierujemy się wprost na zatopioną ostrogę
4 - Piaszczysta łacha która nie jest oznakowana, często jest niewidoczna pod wodą.
5 - Żółte boje które są wystawione przy krańcach uszkodzonych ostróg regulacyjnych.


Aby obejrzeć mapkę w powiększeniu kliknij na mapkę lub tutaj
Oznakowanie - propozycje zmian
1 - Przesunięcie zielonego trójkąta.
2 - Oznakowanie ostrogi regulującej ujście Nogatu.
3 - Oznakowanie boczne zamiast nic nie znaczącej żółtej boi.
3a - Przesunięcie nieco z prądem znaków brzegowych, tak by nie kierowały na zatopioną ostrogę.
4 - Oznakowanie łachy bojami oznakowania bocznego.
5 - Zastąpienie żółtych boi bojami oznakowania bocznego.

Aby obejrzeć mapkę w powiększeniu kliknij na mapkę lub tutaj

1 - Zielony trójkąt pokazujący miejsce niebezpieczne na lewym brzegu Nogatu ustawiony jest na prawym brzegu Wisły - w każdym razie tak to wygląda z perspektywy na środku rzeki. Konieczne jest jego przesunięcie, gdyż myli to sterników.
2 - Ostroga Nogatu nie jest oznakowana. W ostrodze są liczne uszkodzenia.
3 - Częściowo zatopiona ostroga oznakowana jest żółtą boją, która często dryfuje...
3a ... a znaki brzegowe w tym miejscu powodują, że kierujemy się wprost na zatopioną ostrogę
4 - Piaszczysta łacha która nie jest oznakowana, często jest niewidoczna pod wodą.
5 - Żółte boje które są wystawione przy krańcach uszkodzonych ostróg regulacyjnych.
6 i 7. Zjazdy do wody dawnego promu. Obecnie wykorzystywane do okazjonalnego wodowania małych łodzi a także do ćwiczeń przeprowowych przez wojsko. Miejsce do awaryjnego cumowania.
8 - Rafa kamienna, w żaden sposób nieoznakowana. Niebezpieczna przy niższym stanie wody. Należy zmniejszyć szybkość.
11 - śluza Biała Góra
12 - śluza Wielki Upust
13 - przystań Pętli Żuławskiej Biała Góra


Piotr Salecki (maj 2018, aktualizacja kwiecień 2019)

Odpowiedzi

Jarek dodany przez Anonim

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź